Spis treści
Do napisania tego artykułu skłoniła mnie coraz większa ilość publikacji opisujących narzędzia, które pokazują w LLMach pozycję danej strony dla określonego zapytania. Powstają one jak grzyby po deszczu, a ludzie rzucają się nie, aby zobaczyć, „co tam AI o mnie mówi”.
Jest z tym jednak jeden problem, skupienie się na pozycji zamyka oczy na kluczowe aspekty, bez których żadne pozycjonowanie i żadne pozycje nie dadzą Twojej firmie klienta.
Historia zatacza koło – zarówno branża marketingowa, jak i jej klienci, nie odrobili zadania domowego.
Dlaczego tak uważam?
Skupienie na pozycjach blokuje skupienie się na firmie
Zajmuję się pozycjonowaniem od 2008 roku. Największym wyzwaniem dla mnie nie jest pozyskanie klienta, tylko … „wrzucenie go w tryby procesu”.
Żadna firma SEO nie przyprowadzi leadów swoim klientom, jeżeli nie skłoni ich do tego, aby z nią ściśle współpracowali. Chodzi o to, że klient MUSI dbać o stronę, uaktualniać treści, promować się w innych kanałach niż Google, oferować produkty i usługi na poziomie plus taką samą obsługę klienta.
Firma SEO ma mu w tym pomaga, w zależności od potrzeb i umowy mniej lub bardziej, ale to jednak klient jest tutaj kluczowym zasobem. I jeżeli on skupi się tylko na tym, aby „mieć pozycje” i nie będzie chciał NIC robić, to nawet największa ilość wzmianek w LLMach (jak i w Google) nie da mu oczekiwanych efektów.
Personalizacja wyników wyszukiwania
Parcie na pozycje „nie chce zwrócić uwagi” na to, że nie są one, tak, jak w przypadku Google, w miarę stałe. Podobnie jak zapytania wpisywane w wyszukiwarki zwracają wyniki w oparciu o to, co w niej robimy, tak i LLMy serwują różne wyniki dla różnych osób. A to oznacza, że wpisanie wyrażenia ABC da inne wyniki dla dwóch różnych osób.
Problem w tym, że w przypadku LLMów pozycje rotują mocniej, a jak jeszcze weźmiemy pod uwagę ich halucynacje, to otrzymujemy bardzo niestabilne rankingi, które mogą pokazywać coś, co widzi system sprawdzający, a niekoniecznie osoby, które z niego korzystają.
Skupienie się na pozycjach odwraca uwagę od konwersji
Można być na pierwszym miejscu i nie mieć zapytań, ponieważ strona wygląda tragicznie, plus jest napisana pod SEO – można być na 10 miejscu i generować zapytania, bo strona nie ma tych zaniedbań.
Zauważam, że tak, jak przez lata ludzie ślepo „szli w pozycje w Google”, zamiast skupiać się na realnym zwrocie z inwestycji, tak teraz „zmienili oni bożka” i chcą być cytowani przez AI. To wszystko bez poprawiania stron, bez aktualizacji treści, bez inwestycji w działania komplementarne, bez szkolenia BOK czy właściciela, który nie potrafi rozmawiać z klientami.
Jak pytam, kto mierzy konwersje w GA4, to mało kto odpowiada twierdząco…
Ale pozycje chce mieć 🙂
Robiąc dobre SEO, jesteś widoczny w … LLMach
LLMy, podobnie jak Google czy Bing, bazują na robotach, które przemierzają Internet, aby dowiedzieć się jak najwięcej o wszystkim. A to znaczy, że jeżeli Twoja strona jest bardzo dobrze zbudowana pod kątem technicznym oraz posiada treści, napisane pod klienta, jego językiem, to taka strona jest „LLM friendly”.
W piątek jedna osoba założyła konto testowe w moim Reservante – systemie do rezerwacji wizyt online. Zapytałem jej, jak do mnie trafiła.
Cytuję:
Wpisałem w AI to, czego potrzebuję do dokonywania rezerwacji. Poprosiłem, aby system przygotował mi rekomendację, z uwzględnieniem faktu, że chcę, aby to była najlepiej polska firma. Reservante zostało wskazane jako system, który najbardziej pasował do moich potrzeb.
W LLMach, jak i w SEO, marka gra pierwsze skrzypce
Kiedy lata temu zacząłem zmieniać przekaz, informując, że pozycjonowanie to nic innego jak proces budowania marki w wyszukiwarce, ludzie pukali się w głowy, bo „przecież w SEO chodzi tylko i wyłącznie o pozycje”.
Minęły lata i dzisiaj te same osoby przyznają mi rację, pisząc, że aby być wysoko w LLMach, trzeba … dbać o markę, bo LLMy lubią wzmianki o firmie, więc im jest ich więcej w jak najlepszych miejscach, tym firma o tej marce będzie chętnie przez nie wskazywana (abstrahuję tutaj od kwestii technicznych budowy strony oraz treści).
Z każdym miesiącem coraz lepiej widać, że dbając o markę, „idziesz w górę w LLMach” 🙂 – przy czym oznacza to cytowanie, nie same pozycje.
Prawdziwa marka mierzy wzmianki, nie pozycje
Na koniec coś, na co mało kto zwraca uwagę.
Obserwuję niezmiennie od lat, że mikro i małe firmy niechętnie mierzą wzmianki o nich, jakie pojawiają się w Internecie. Wychodzą z założenia, że to tylko domena dużych firm, korporacji.
To błąd!
Ilość cytowań sprawia, że nie tylko rośnie Twoja rozpoznawalność w gronie potencjalnych klientów, ale – o czym pisałem parę linijek wcześniej – dajesz pożywkę LLMom, aby częściej o Tobie wspominać.
Opisywałem lata temu na blogu recenzje systemów do zbierania wzmianek w Sieci – Brand24 czy Sentione. Kilka razy próbowałem przekonać pewną grupę klientów do tego, aby wciągnąć ich do narzędzi, wykorzystywanych w procesie budowania marki.
Bez skutku – Polacy tego nie potrzebują.
Przymierzam się do kolejnego podejścia jednak, nie odpuszczam.
Konkluzja
Czy to znaczy, że nie warto mierzyć widoczność strony w LLMach?
Nie!
Ale pod jednym, ale bardzo warunkiem – że masz ogarnięte wszystkie kluczowe obszary w firmie.
Inaczej jesteś jak dziecko, które na placu zabaw wsiada w samochodzik, aby dojechać do celu – do którego oczywiście nigdy nie dociera, no bo jak?
Mam nadzieję, że rozumiesz, co mam na myśli 🙂
Osobiście od samego początku, od kiedy zajmuję się SEO, stosuję się do wszystkiego tego, o czym napisałem w tym artykule, i jak słyszę, co ludzie wpisywali, jak LLMy mnie pokazują, to … robi się człowiekowi bardzo miło „na serduchu” 🙂
