Pozycjonowanie to nie tylko pozycje w Google – możesz być wysoko, bardzo wysoko, jak na załączonym obrazku, ale aby firma się kręciła, warto zwracać uwagę też na to, co się dzieje „poza SEO”. To nie Google bowiem finalnie kupuje – ale człowiek.
Analizowana strona znajdowała się na czołowych pozycjach w swojej niszy, jednak konkurenci, jak się dowiedziałem wczoraj, notowali większą ilość przyjętych zleceń – mimo, że byli znacznie słabiej widoczni w Google.
Wcale mnie to nie zdziwiło.
Jeżeli konkurent poza SEO:
– wykonuje inne działania marketingowe
– aktywnie pozyskuje klientów w offline
– ma lepsze ceny
– czy obsługę klienta
to jest rzeczą normalną, że będzie miał, przy niższej widoczności w Google, więcej zleceń; w przypadku pozycjonowania nie należy bowiem skupiać się tylko na pozycjach, ale interesować się tym, co dzieje się na rynku oraz jak wygląda strona klienta na tle konkurencji.
Przykład?
Miałem do czynienia z sytuacją, w której strona nie generowała leadów. A nie generowała, ponieważ wyglądała tak bardzo staro, że wcale się nie dziwię. To była branża turystyczna – konkurent odpalił nową stronę. Piękną, przejrzystą – aż się chciało jechać!
Klient nadal utrzymywał, że „nie musi nic robić”.
No ale zapytań było mało – no i nie chciał jednak nadal zrobić nowej strony.
Pomyślałem, że spróbuję raz jeszcze, a potem zrezygnuję z obsługi – współpraca z klientem, który nie chce współpracować, nie ma najmniejszego sensu.
Podesłałem grupie znajomych adres jego strony oraz konkurenta i zapytałem, gdzie wysłaliby zapytanie. Oczywiście nie mówiłem, która strona należy do mojego klienta.
Wyniki głosowania były jednoznaczne – 0:10 na rzecz konkurenta.
I to dopiero sprawiło, że klient „się ugiął” – i po zmianie strony ilość zapytań w końcu wzrosła.
Nie zawsze jednak mamy wpływ na to, co się dzieje.
Zdarza się, że rynek „siada” i nic nie zrobisz – ludzie nie będą kupować i już. Jednak mając pewność, że nic „nie zawaliłeś po swojej stronie” – masz ładną stronę, z dobrymi treściami, świetnie zoptymalizowaną technicznie, a do tego poziom obsługi klientan wysokim poziomie – to wiesz, że trzeba szukać innych sposobów na klientów. W takiej sytuacji możesz doradzić klientowi dodatkowe działania, które powinny przynieść mu wzrost ilości klientów.
Dobrze jest też czasami „zabawić się w cichego klienta” – oj, ile to ciekawych rzeczy można się dowiedzieć o tym, jak klient obsługuje swoich klientów. A już jak odpowiada za to nie on, bo firma jest większa, ale zespół. I to ten zespół, niekiedy nieświadomie, sprawia, że wszystko to, co jest wykonywane w ramach prac nad SEO, „bierze w łeb”.
To tylko parę przykładów, które pokazują, że w przypadku pozycjonowania skupianie się tylko na pozycjach nie przynosi efektów takich, jakie byśmy chcieli osiągnąć. Niezależnie od tego, jak bardzo piękny będzie papierek, w który zawinięty jest cukierek, jeżeli ten drugi będzie … napiszę może … niesmaczny, to ów piękny papierek nie sprawi, że poprawisz jego smak. Nawet, jak kogoś wkręcisz i kupi taki cukierek, to po rozwinięciu papierka w najlepszym przypadku stracisz klienta, w najgorszym jednak możesz dostać wezwanie do zwrotu tego, co klient Ci zapłacił. Bo oszukałeś go, owijając g… w piękne sreberko.
Miej to proszę na uwadze.
Pozycje w Google są ważne – ale to tylko początek maratonu, jakim jest pozycjonowanie.
Powodzenia?
PS
Z jakimi ciekawymi sytuacjami, które wpływały negatywnie na ilość pozyskiwanych klientów u Waszych klientów się spotkaliście?
U mnie była to sytuacja, jak klient potraktował osobę z mojej firmy jak przysłowiową blondynkę, a potem się tłumaczył, że miał zły dzień … Mina, jaką musiał zrobić (rozmawialiśmy przez telefon), jak się dowiedział, że to nie był prawdziwy potencjalny klient – bezcenna 😉
